czwartek, 18 lutego 2016

Nekrolog ks. Leszczyńskiego - proboszcza parafii Wojcieszków (1913 r.)



Oszczepalin w starych czasopismach...



.....................................


.........................................


............................................


.........................................


                                                   .........................................................



środa, 10 lutego 2016

Jan Gmurkowski ...

Dziś mija 9 lat od śmierci dyrektora Szkoły Podstawowej w Woli Bystrzyckiej - Jana Gmurkowskiego, dlatego zamieszczam poniżej artykuł z gazety "Wspólnota Łukowska", w którym wspominają go bliskie mu osoby.



Jan Gmurkowski (1958- 2007) 
Urodził się 21 marca 1958 r. w Hermanowie, jako piąte dziecko rolników Aliny i Józefa Gmurkowskich. Uczył się w ZSZ NR 1 i Technikum Mechanicznym w Łukowie. W szkole średniej zaczął interesować się sportem. W 1980 r. zrobił kurs Instruktora lekkiej atletyki i zaczął pracę jako nauczyciel w szkole w Oszczepalinie. Zmienił ją w 1983 r. na pracę w Wojewódzkim Zrzeszeniu LZS w Siedlcach. W 1991 r. po rozwiązaniu RW LZS r. wrócił do pracy jako nauczyciel w-f w SP w Woli Bystrzyckiej i Szkole Rolniczej w Wojcieszkowie Poświęcał się pracy społecznej. Był inicjatorem założenia UKS „Orlik” w Woli Bystrzyckiej, organizował imprezy sportowe. Został uhonorowany medalami, min. medalem Komisji Edukacji Narodowej. Ukończył studia licencjacie w zakresie nauczania początkowego na UMCS, studia podyplomowe w zakresie organizacji i zarządzania oświatą i wychowania fizycznego. W 2002 r. został dyrektorem SP w Woli Bystrzyckiej. We wrześniu 2006 r. jego pracę przerwała choroba nowotworowa. Do końca jednak angażował się w organizację turniejów tenisa stołowego. Tej dyscyplinie, jako instruktor tenisa, poświęcił 10 lat działalności na terenie gminy Wojcieszków i powiatu łukowskiego. Zmarł 10 lutego 2007 r. w szpitalu w Łukowie.
Wiesława Gmurkowska: - Poznaliśmy się na zawodach w Bielsku Podlaskim, z którego pochodzę. Pobraliśmy się po roku znajomości. Od początku wiedziałam, że mąż jest „zakręcony” na punkcie sportu. Razem z małymi dziećmi jeździliśmy naszą syrenką na różne zawody, które często były w niedzielę, na świeżym powietrzu. Od najmłodszych lat angażował nasze dzieci w sport. Nigdy nie miał czasu na odpoczynek. Ciągle przygotowywał się do zawodów. Pisał programy, jeździł po nagrody. Kilka drukarek padło na drukowaniu dyplomów.
Żeby nie wiem jak był zmęczony, to kiedy wracał do domu, musiał pogadać z dziećmi, pograć z nimi w tenisa, szachy, warcaby. Najmłodszy syn wieczorem gramolił mu się na kolana i grali z w warcaby. Wieczny optymista…Zawsze mówił, nie ma co się martwić, będzie dobrze. Już w czasie choroby zaczął pisać książkę ze wspomnieniami, nie udało mu się dokończyć, zabrakło czasu…
Zbigniew Wiącek, nauczyciel w-f w Zespole Szkół nr 3, sekretarz Powiatowego Zrzeszenia LZS: - Chodziliśmy razem do technikum, Janek był rok młodszy. Był czołowym lekkoatletą w szkole. Świetny kolega, zdolny uczeń. Już wtedy okazał się dobrym organizatorem życia sportowego w gminie Wojcieszków. W każdej wsi zakładał LZS-y.
Jerzy Jóźwik: - W Woli Burzeckiej założył LZS „Specjal” . Na mecze jeździło się wtedy ciągnikiem z przyczepami. Kiedyś jechaliśmy na mecz do Jeleńca. Na jednej przyczepie zawodnicy, na drugiej kibice. Jak dojeżdżaliśmy do zabudowań, kibice zaczynali śpiewać: „Specjal nie popuści Jeleńcowi wp…. spuści”. I tak w każdej wsi. Do prowadzenia sportowej działalności niezbędny był Jasiowi motocykl WSK, którym przemierzał gminę. Był rozpoznawalny w środowisku przez fryzurę afro. Jestem przekonany, że po tej stronie Wisły nikt takiej czupryny nie miał. Mówiło się nim „ten przystojny z bujną czupryną”. W technikum miał pseudonim Jimi, przez te włosy podobne do Hendrixa. Miał także ponadprzeciętne zdolności taneczne. I umiał się przyjaźnić. Był jedną z niewielu osób jakie spotkałem w życiu, która rozumiała pojęcie przyjaźni.
Zbigniew Wiącek: - Kiedy pracował w LZS-ach co roku robiliśmy zawody lekkoatletyczne.
W latach 90 tych LZS-y padały, a Wojcieszkowie nie padł. Janek to wszystko trzymał. W każdej wsi miał zaprzyjaźnionych ludzi. Na początku lat 80-tych mógł skończyć AWF, Rada Wojewódzka LZS w Siedlcach chciała go delegować na studia do Gdańska, ale on zrezygnował. Wolał na miejscu organizować sport.
Jerzy Jóźwik: - Umiał wyczuć talent zawodnika, rozpoznać predyspozycje. Ustawiał np. reprezentację Szkoły Rolniczej i doskonale dobierał zawodników do poszczególnych konkurencji. Sam kilka razy w latach 80-tych brał udział w Maratonie Pokoju w Warszawie na pełnym dystansie. Uprawiał narciarstwo biegowe. Zabierał uczniów na obozy sportowe do Rajczy.
Wiesława Gmurkowska: - Biegał na nartach z domu w Hermanowie do pracy w szkole w Woli Bystrzyckiej. Na skróty to było ok. 7 km.
Tomasz Niewęgłowski, dyrektor Zespołu Szkół w Wojcieszkowie: - Kiedy zaczynałem pracę w Wojcieszkowie 19 lat temu, jako łukowianin byłem zaskoczony wysokim poziomem sportu na terenie gminy Wojcieszków. A taki był dzięki Jankowi. Po 3 - 4 latach naszej wspólnej pracy zorientowałem się, że nasza gmina jest najbardziej usportowiona w byłym woj. siedleckim.
Jerzy Jóźwik: - Był zwolennikiem sportu masowego. Kontaktowy, rzeczowy, towarzyski i nadludzko pracowity. Organizował mecze piłki nożnej dla drużyn z „budżetówki” i letnie turnieje na wsiach.
Tomasz Niewęgłowski: - Stać go było na podjęcie jednoznacznej decyzji w rozstrzyganiu spornych sytuacji sportowych. Wszyscy się zastanawiali, dyskutowali, w końcu Janek mówił „ma być tak i tak”. I inni to uznawali.
Krzysztof Kazana, dyrektor Szkoły Podstawowej w Dębowicy: - Współpracowałem z nim kilka lat. Prawdziwy fachowiec w temacie tenisa stołowego. Wiele osób korzystało z jego pomocy w tej dziedzinie. Był „zachłanny”, ale w dobrym tego słowa znaczeniu, na puchary dla LZS. Tuż przed jego śmiercią jechaliśmy na zawody wojewódzkie. - Jedziecie po medal - powiedział. Faktycznie wróciliśmy z medalem.
Wiesława Gmurkowska: - Bardzo się wtedy cieszył.

Jerzy Jóźwik: - Martwił go brak zrozumienia ze strony władz samorządowych, jeśli chodzi o wpływ sportu na życie mieszkańców wsi. Nieraz zwracał włodarzom uwagę, że nie czują tego sportowego bluesa.
Henryk Tymosz, przewodniczący Rady Powiatowej LZS i prezes LKP „Orkan” Wojcieszków oraz radny powiatowy: - Z Jankiem współpracowałem głównie na płaszczyźnie sportowej. Służył mi dobrą radą w tematach piłkarskich. Początkowo sceptycznie odnosił się do powołania nowego podmiotu pod szyldem LKP Orkan Wojcieszków. Ale kiedy nasz Orkan awansował i z powodzeniem występuje w klasie okręgowej, Janek przewartościował swój punkt widzenia. Chętnie włączał się w organizację festynów ludowych, gdzie przygotowywał i koordynował turnieje. Robił to profesjonalnie angażując nie tylko swój czas, ale i całego siebie. Był to człowiek niepowtarzalny, fanatyk sportu i wierny jego propagator. Nie pracował dla poklasku i orderów. Był bardzo skromny, ale głośny swoją sportową wszechobecnością. Twierdzę, że są ludzie, których zastąpić się nie da. Z pewnością taką wybitną indywidualnością był Jasio. Wciąż go nam brakuje. 


Autor: Magdalena Oknińska, 15 marca 2010 r. 

Nasze okolice w zapisach Metryk Królewskich Króla Polski Zygmunta III Wazy – Kraków 1588r.






Metryki Królewskie Króla Polski Zygmunta III Wazy – Kraków 1588r.
1588.01.25
Król potwierdza zeznanie Mikołaja Przedbora Koniecpolskiego, syna Mikołaja, kasztelana rozpierskiego, przed aktami kancelarii koronnej. Koniecpolski zeznał, że wydzierżawia dobra zastawne: miasto Wojcieszków z folwarkiem i wsią Wola Wojcieszkowa, które uzyskał drogą zastawu na sumę 5 500 złotych od zmarłego Mikołaja Przerembskiego, starosty opoczyńskiego, mocą zapisu w księgach ziemskich stężyckich. Koniecpolski wydzierżawia wymienione dobra Jadwidze Przerembskiej z Brzezin, córce zmarłego Jakuba Lasockiego (Liasoczki), kasztelana łęczyckiego i jej spadkobiercom za pewną sumę już wpłaconą. Dzierżawa trwać ma od 26 stycznia (feria secunda festi Conversionis Beati Pauli Apostolis) 1588 do tegoż święta r. 1590. Po tym czasie rumacja dóbr ma nastąpić w ciągu sześciu tygodni. Przed aktami kancelarii koronnej stanęła też wymieniona Jadwiga Przerembska i zeznała, że dobra wymienione, wydzierżawione jej przez Koniecpolskiego trzymać będzie tylko na czas określony, tylko podstawie tej umowy. Wadium wynosi 5 500 złotych. Właściwe w sprawie są: urząd grodzki krakowski lub Nowego Miasta Korczyna. Relacja podkanclerzego Baranowskiego.
Actum: Kraków
Metryka Królewska 134, k. 70v. -73 ( patrz skan 0143-148) 1588.01.25
Król potwierdza zeznanie Jadwigi Przerembskiej, córki Jakuba Lasockiego, kasztelana łęczyckiego, wdowy po Mikołaju Przerembskim, staroście Opoczna, przed aktami kancelarii koronnej. Potwierdziła ona zgodnie z wolą zmarłego męża zapis 5 500 złotych na mieście Wojcieszków z folwarkiem i na wsi Wola Wojcieszkowa na korzyść Mikołaja Przedbora Koniecpolskiego, uczyniony w aktach ziemskich stężyckich. Relacja podkanclerzego Baranowskiego.
Actum: Kraków
Metryka Krółweska 134, k. 73-73v. (patrz skan 0148,149) 1588.01.25
Król potwierdza zeznanie Jadwigi Przerembskiej z Brzezin, córki Jakuba Lasockiego, kasztelana łęczyckiego, wdowy po Mikołaju Przerembskim, staroście Opoczna, pana na mieście Wojcieszków i na częściach wsi Osczepalin i innnych dóbr w powiecie łukowskim i stężyckim przed aktami kancelarii koronnej. Zeznała dług w wysokości 1 250 złotych wobec Jana Lasockiego z Brzezin, swego brata. Zapisuje dług ten na dobrach ruchomych i nieruchomych i zobowiązuje się do jego spłaty w grodzie opoczyńskim w dwóch ratach: pierwszej w wysokości 500 złotych w poniedziałek przed najbliższym świętem Macieja Apostoła, drugiej w wysokości 750 złotych w najbliższe roczki grodzkie opoczyńskie, które odbędą się po koronacji królewskiej. Wadium w sprawie wynosi 1 250 złotych. Relacja podkanclerzego Baranowskiego.
Actum: Kraków
Metryka Królewska 134, k. 74-75. (patrz skan 150,151,152) *

*Materiały nadesłane przez Pana Leszka Kiełbowicza.



niedziela, 31 stycznia 2016

Marceli Porowski - Prezydent Powstańczej Warszawy ur. w Woli Bystrzyckiej...




 Marceli Porowski ur. 4 . II. 1894 r. w Woli Bystrzyckiej
zm. z 20/21. X. 1963 r. w Warszawie


Grób Marcelego Porowskiego na Powązkach - Warszawa




"Porowski Marceli, pseud.: Mazowiecki, Sowa, Wolski (1894–1963), działacz samorządowy i konspiracyjny. Ur. 4 II w Woli Bystrzyckiej, pow. łukowski, w rodzinie drobnoszlacheckiej, był synem Marcelego i Heleny ze Stypułkowskich. Ojciec zmarł na tyfus jeszcze przed urodzeniem syna; w wychowywaniu Porowskiego pomagał matce początkowo jej brat ksiądz Bolesław Stypułkowski w Białej Podlaskiej, a po jego śmierci brat przyrodni Józef Stypułkowski, właściciel sklepu w Suwałkach. P. uczył się w gimnazjum rosyjskim w Białej Podlaskiej, skąd w r. 1905 został na pewien czas usunięty, a potem w gimnazjum rosyjskim w Suwałkach, gdzie działał w kółku samokształceniowym.
Zmuszony trudnymi warunkami materialnymi, już od V klasy imał się prac zarobkowych. Po otrzymaniu świadectwa dojrzałości (1911) przez rok zarabiał na wyjazd na studia i następnie od r. 1912 kształcił się na wydziale ekonomicznym politechniki w Petersburgu, który ukończył w r. 1918.
W styczniu 1919 powrócił do kraju, zamieszkał w Warszawie i od maja t. r. pracował w Departamencie III Samorządu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, awansując z czasem na stanowisko naczelnika Wydziału Finansów Komunalnych. W poł. 1929 r. został dyrektorem Biura Związku Miast Polskich. Pełniąc tę funkcję aż do wybuchu wojny 1939 r. uczynił ze Związku instytucję silną organizacyjnie. Ceniony znawca problematyki samorządu miejskiego, był także od stycznia 1930 redaktorem „Samorządu Miejskiego”, organu prasowego Związku Miast Polskich, na którego łamach zamieszczał wiele artykułów. Prowadził też kronikę wydarzeń z zakresu samorządu miejskiego w kwartalniku „Ruch Prawniczy, Ekonomiczny i Socjologiczny” będąc członkiem jego komitetu redakcyjnego. Współopracował zbiór przepisów „Skarbowość samorządu terytorialnego w Polsce” T. 1: „Dochody” (W. 1927). Na Zjeździe Związku Miast Polskich we wrześniu 1929 w Poznaniu wygłosił referat Potrzeby miast na tle obecnego stanu ich gospodarki a zadania Biura Związku Miast Polskich, a na kolejnych zjazdach przedstawiał referaty sprawozdawcze o działalności Związku. Jednocześnie uczestniczył w pracach powołanych w r. 1931 dwóch Komisji Związku: Urbanistycznej i Techniczno-Ekonomicznej, oraz od r. 1935 w pracach nowo utworzonego Biura Studiów Budowy Wodociągów i Kanalizacji. Był także przedstawicielem Związku Miast Polskich w Państwowej Radzie Kolejowej, Komisji Komunalnego Funduszu Pożyczkowo-Zapomogowego i w Komisji Porozumiewawczej Centralnych Zrzeszeń Samorządowych. Od r. 1935 pełnił funkcję zastępcy członka Rady Naczelnej Międzynarodowego Związku Miast. W r. 1936, inspirowany przez Stefana Starzyńskiego, uczestniczył w kampanii przeciwko rządowemu projektowi ustawy o stołecznym samorządzie, domagając się większej samodzielności gospodarczo-finansowej.

W czasie obrony Warszawy 16 IX 1939 powołany został na stanowisko delegata dzielnicowego Komisarza Cywilnego na obszar starostwa grodzkiego Warszawa – Południe. W czasie okupacji niemieckiej pracował w Zarządzie m. st. Warszawy kolejno jako kierownik Miejskiego Biura Dzielnicowego Warszawa–Śródmieście (od r. 1940), wicedyrektor Wydziału Administracyjnego i wicedyrektor Miejskiego Biura Kontroli. Jednocześnie w początkowym okresie wchodził także w skład trzyosobowej komisji rzeczoznawców przy komisarycznym burmistrzu m. st. Warszawy, Julianie Kulskim. Czynny w konspiracji, od r. 1941 piastował godność Okręgowego Delegata Rządu na m. st. Warszawę, na stanowisku tym łącząc funkcje przedwojennego prezydenta miasta i Komisarza Rządu na m. st. Warszawę; używał wówczas pseud. Mazowiecki, Sowa i Wolski. Po oficjalnym zdaniu P-emu funkcji przez komisarycznego burmistrza miasta w dn. 5 VIII 1944 sprawował w czasie powstania warszawskiego pełnię władzy cywilnej w Warszawie, urzędując początkowo na Starym Mieście, skąd 26 VIII przeszedł kanałami na teren Śródmieścia. W czasie powstania zgłosił formalny akces do Stronnictwa Pracy, z którym w latach okupacji utrzymywał przyjazne kontakty. Po kapitulacji powstania opuścił miasto 7 X 1944 wraz z ludnością cywilną. Przebywał następnie w rejonie Grodziska Mazowieckiego.

W poł. 1945 r. P. powrócił do Warszawy i od lipca t. r. pracował w Departamencie Samorządu Ministerstwa Administracji Publicznej na stanowisku naczelnika wydziału, a następnie wicedyrektora tego Departamentu. Z ramienia Ministerstwa został członkiem Komisji Specjalnej do Walki z Nadużyciami i Szkodnictwem Gospodarczym, powołanej dekretem Krajowej Rady Narodowej z 16 XI 1945. Jako członek Komisji zaskarbił sobie wdzięczność wielu niewinnie oskarżonych, których dzięki wnikliwemu rozpatrywaniu przezeń spraw uwolniono od winy i kary. Od marca 1947 był głównym inspektorem do spraw samorządowych Ministerstwa Administracji Publicznej. Jednocześnie kierował komisją międzyresortową, powołaną dla opracowania tabeli płac pracowników samorządowych. W styczniu 1949 został wicedyrektorem Biura Zarządu Centralnego Ministerstwa Administracji Publicznej (od kwietnia 1950 – Ministerstwa Gospodarki Komunalnej). W końcu t. r. przeszedł do pracy w Centralnym Biurze Projektowym Budownictwa Miejskiego, a od maja 1951 był kierownikiem działu technicznego w jego krakowskim oddziale. Zwolniony z pracy we wrześniu t. r., 8 XII 1951 został aresztowany i osadzony w więzieniu mokotowskim w Warszawie. Od poł. 1952 r. przebywał tam w szpitalu więziennym. Sąd Wojewódzki dla m. st. Warszawy wyrokiem z dn. 10 II 1953 na posiedzeniu niejawnym skazał P-ego na karę śmierci z art. 2 Dekretu z dn. 31 VIII 1944. Po orzeczeniu zamiany kary śmierci na karę dożywotniego więzienia przez Sąd Najwyższy 18 VIII 1953 i na 12 lat więzienia na mocy amnestii kwietniowej 1956 – zwolniono go 11 V t. r. z więzienia we Wrocławiu. Sąd Najwyższy 15 XII 1956 wznowił postępowanie w sprawie P-ego. Sąd Wojewódzki dla m. st. Warszawy wyrokiem z dnia 28 II 1957 uniewinnił go orzekając jednocześnie, iż «uniewinnienie Marcelego Porowskiego od hańbiącego zarzutu popełnienia na stanowisku delegata rządu na m. st. Warszawę zbrodni kolaboracji i ludobójstwa jest jednocześnie jego rehabilitacją w tym zakresie». Zaliczony do II grupy inwalidzkiej, od kwietnia 1957 pobierał rentę specjalną. Zmarł w nocy z 20 na 21 X 1963 w Warszawie, pochowany został w grobie rodzinnym na cmentarzu Powązkowskim.

W małżeństwie (zawartym 7 XII 1920) z Haliną Emilią z Mościckich (1894–1966), lekarzem-stomatologiem, miał dwóch synów: Witolda (ur. 1922), mgr. inżyniera mechanika, i Stanisława (ur. 1925), dr. medycyny".

Andrzej K. Kunert
Biogram pochodzi z XVII tomu Polskiego Słownika Biograficznego opublikowanego w latach 1982-1983.

piątek, 29 stycznia 2016

Obraz prababki...

Obraz, który dostała moja prababka Wacława w dniu ślubu  z pradziadkiem Wacławem Golbą (1941 r.). Był to prezent od rodziców prababki (Biesaków), przywieziony z pielgrzymki do Częstochowy.